BMW GT 550i
Jedzie tak samo jak wygląda. prawdziwy niemiecki majstersztyk V8. Różnicą do poprzednich pojazdów była oczywiście spalana mieszanka paliwa. Zamiast oleju napędowego przestawiłem się na wysokooktanowe mieszanki. Zmieniło się również spalanie z okolic 5 na okolice 15 i więcej. Ale jak to mówią coś za coś. Tu w pakiecie były wspomagacze pasa ruchu, hamowania czy też aktywny tempomat. W aucie zostały umieszczone takie bajery jak: domykanie drzwi, HUD, podgrzewane i wentylowane siedzenia, podgrzewana kierownica. Jednakże to nic w porównaniu z przeszło 400 koniami dostępnymi praktycznie od początku. Moc ta trafia na asfalt za pomocą wszystkich czterech kół, właściwej sobie szerokości. Przejechanie 1000km w parę godzin to żadne przejechanie. Można od razu wracać z powrotem.




BMW 1
Kolejne BMW w moim posiadaniu. Podobny silnik n47, ale dla wygody w automacie i tylko 2 drzwi. Mały ale szatan. Wielokrotnie przy szybszym ruszaniu zrywał przyczepność na tylnej osi. Na szczęście aby poskromić 200koni, BMW zastosowało szereg elektronicznych niań. Jednakże największą zaletą tego auta było parkowanie w ciasnych miejscach. Wielkość jak i promień skrętu bił wszystkie przednionapędowe Aygo na łeb. I jak to mówił diagnosta, spalanie pomiędzy zero a nic. Na całym zbiorniku można było przejechać przeszło 1000km!

Peugeot Satelis 125
Skuter od francuzów choć bliżej mu do Włochów gdyż z Piaggio ma silnik i ramę. Mega wygodny, oferujący przyjemne przyspieszenie i stabilną jazdę w każdej prędkości. Nie raz na światłach wyprzedałem wszelkie 1.9 TDI i inne Hondy. Wiele lat jeździłem nim po mieście do pracy do końca grudnia aby już od marca zwów usiąść za sterami Peugeota. Motor całkowicie bezobsługowy. Niezależnie od stylu jazy spalał 3,3l bezołowiowej 95.

Volvo s40
Kolejny diesel 2.0 tym razem od Szwedów. Volvo nie ma co reklamować. Świetna sylwetka, niezawodność i jakość wykonania. Wiele osób twierdzi że to najlepsze fotele w swojej klasie. Popularny silnik raczył się małymi ilościami oleju napędowego. Samochód całkowicie bezobsługowy.



Mazda 6
Przyszedł czas na auto z dalekiej Japonii. Kolejny dwulitrowy diesel, bardzo dobrze wyposażony. Na szczególną uwagę zasługuje system audio Bose. Mazda to kasa sama dla siebie. Jej układ jezdny spokojnie dorównywał BMW a silnik, pomimo napędu na przednią oś dawał wrażenia więcej niż dobre. Skórzana tapicerka i wielki bagażnik dawały wszystko co potrzebne do rodzinnych wypadów.




Citroen c4 grand picasso
Autko rodzinne pełną parą i wcale nie leniwe 2.0L pojemności automat, szklany dach i wiele wiele innych bajerów. Ten rodzinowóz dawał sporo radości dzieciom jak i kierowcy. Jasna tapicerka o dziwo dawała się ładnie czyścić ze wszelkich dziecięcych figlów. Nieco problematyczna była ta półautomatyczna skrzynia biegów, gdyż automat nie działał zbyt szybko. Częściowo można było to obejść używając łopatek przy kierownicy. Wygodne fotele i pozycja przed kierownicą pozytywnie wpływała na długie podróże z rodziną do Włoch.



BMW e46
Po Mercedesie przyszła kolej na pierwsze BMW i pierwszy diesel, 2L 150Km na tył napęd bardzo zwinne autko. Trójka znacznie przewyższała technologicznie poprzednie auta. przewyższała je również przebiegiem rzędu 400 000 kilometrów. Pomimo tego przebiegu idealnie zachowany środek a dynamiki pozazdrościł nie jeden Hońdziarz 🙂 Na szerokich kołach autko lepiło się do asfaltu a to wszystko przy średnim spalaniu 4L na setkę.



Mercedes W124 E260
Po VW nadszedł czas na Niemieckiego zdobywce asfaltu Mercedesa e-klasse. Rzędowa 6, 2,6L pojemności, czarna skóra, automat i wszelkie wygody. Niektórzy twierdzą, że to ostatni prawdziwy Mercedes. Do dzisiaj dorównuje albo i nawet przebija kulturą jazdy, wyciszenia i dynamiką. Spokojnie można było nim gnać ponad 200km/h na Niemieckich autostradach. W wyposażeniu był telefon, webasto, roleta tylnego okna, nie wspominając o klimatyzacji czy pełnym sterowaniu elektrycznym foteli.



Volkswagen polo 2
Następcą VW1 było Polo drugiej generacji w wersji poliftowej, młodsze o całe dziesięć lat. Samochód miał silnik o pojemności 1,1 litra i dwoje drzwi. Była to znacznie nowocześniejsza konstrukcja, wyposażona w jednopunktowy wtrysk paliwa. Silnik okazał się nieco bardziej oszczędny od poprzednika, choć jego moc wciąż można było porównać do kosiarki — pozwalał jednak rozpędzić się do zawrotnych 120 km/h.
Byłem jego użytkownikiem w latach 1999–2001.


Volkswagen polo 1
Byłem właścicielem tego cuda w latach 1996 – 1999. Całe 0,9 pojemności skokowej na gaźniku. Ręczne ssanie. Teraz już najstarsi górale nie znają takiej technologii. Drobne naprawy lub wymiana płynów odbywała się u mnie na podwórku. W godzinkę można było spokojnie wymienić pasek rozrządu.
